Witam Wszystkich Zewsząd.
Pojechałam do lasu złotą jesień podziwiać.
Ale się napodziwiałam!!!!!!
Mój dąb, co to miał mnie kolorami na kolana powalić, rozebrał się do gołych gałęzi, cały zadowolony, że kretowisk nie widać, bo je liśćmi skutecznie zasłonił. No super!
Może chociaż jakieś grzyby znajdę? Zawsze przecież były...
Znalazłam. Dwa.
Jednemu zdjęcie zrobiłam, zła jak osa, że się z podziwianiem feerii barw jesiennych spóźniłam. Ten przynajmniej nie zawiódł.
Wróciłam do domu przewiana wiatrem i z niedosytem jakimś...
No trudno, może w przyszłym roku...eeeehh
A wczoraj przytargałam na swoje trzecie piętro dynię. Mała, dwukilowa, bo na cięższą nie miałam siły. Postawiłam na stole z przekonaniem, że wyrżnę sobie coś na listopadową okoliczność, ale ręka z nożem zawisła nad delikwentką i tak została.
Czemu ona taka mała?
I czemu ona ogonka przyzwoitego nie ma?
A właściwie to czemu ona taka okropnie pomarańczowa jest?
O matko! Humor mi się zepsuł całkiem, a dynia westchnęła z ulgą, że rżnięcia nie będzie.....
Już chciałam zamknąć kwestię zębato szczerbatych dekoracji, ale jakbym w tym westchnieniu nutkę żalu usłyszała... że co, że dynia zupełnie do bani i nieprzydatna wcale? Może chociaż na zupę.... też nie?
Uległam.
Teraz obydwie mamy humorki całkiem całkiem:)))
Taaaa. Białe jest piękne! Rude czasem też:))
A propos....
- Jasieeeeek!!!!
- Wołałaś mnie, czy to w telewizorze? - Jasieczek rozejrzal się uważnie po pokoju.
- Pewnie, ze wołałam. Chodź tu, muszę ci się przyjrzeć dokładniej.
- A co chcesz oglądać? - Chciał wiedzieć kocio i nie ruszył się z miejsca.
- Oj, no różne rzeczy - odpowiedziałam wymijająco - przyjdziesz tu , czy nie?
- Teraz nie mogę, pilnuję myszy - padła rzeczowa odpowiedź.
Istotnie, kocisko rozmoszczone w mojej pościeli, położyło łapę na Jutkowej myszce i ani myślało o zmianie swoich planów.
- Jasiek! W tej chwili złaź z kanapy i chodź tu do mnie.
Nagląco ostrzegawczy ton mojego głosu nie zrobił na kocie najmniejszego wrażenia. W dalszym ciągu wałkował się na mojej kołdrze, tylko teraz mysz upychał w jej fałdy.
- Nie to nie, schowam pościel razem z tobą - obraziłam się i sięgnęłam po poduszkę.
- No zostaw, daj się pobawić - kot głośno zaprotestował i rozłożył się na całą długość, broniąc terytorium jak, nie przymierzając, bohaterska Emilia Plater. - Jak mi chcesz koniecznie czyścić uszy, to musisz poczekać.
- Jakie uszy? Wczoraj ci czyściłam. Chciałam ci się przyjrzeć z całkiem innego powodu.
- O czym ty mówisz? Co jest we mnie takiego interesującego, że tak chcesz mnie oglądać?
- No właśnie nie wiem i dlatego chcę zobaczyć - ucieszyłam się, że wreszcie dochodzimy do porozumienia.
- Nie, no chwila, jak to NIE WIESZ? - Jasiek porzucił mysz i spojrzał na mnie z oburzeniem.
- No bo widzisz, Jasiu, to jest tak...- rozpoczęłam swój monolog, widząc, że koci egotyzm jest silniejszy od instynktu łowcy i wreszcie skupiam całą uwagę zaniepokojonego sierściucha.
Jesteś całkiem normalnym kotem. Masz futerko, cztery łapy, ogon....
- No mam, mam i co z tego? - Przerwał mi Jasiek. - Każdy kot tak ma, to jakiś problem jest?
- No właśnie nie, wszystko normalne i na miejscu, a niektóre miejsca nawet ponad normę...- nie darowałam sobie złośliwości, patrząc wymownie na brzuszek i pupę mojego koteczka. - Więc tym bardziej się dziwię, że niby wszystko w porządku...a jednak...
- No nie wytrzymam! - Rozsierdzony Jasiek zerwał się na równe łapy i nastroszył jak wkurzony szop pracz. - Powiesz mi w końcu o co chodzi?!?
- A ha haa - roześmiałam się serdecznie, bo mina kota była tego warta. - Oj ty głupi Jasiu, droczę się z tobą, bo pojąć nie mogę, za co cię te baby blogowe tak kochają !
- Co takiegooooooo?
- No kochają cię bardzo, bo nie dość, że podarunki ślą i głaski i miziaki przesyłają, to jeszcze nie pozwalają postów bez twojego udziału pisać. Tylko dopytują.
- Aaaa, to o to chodzi - Jasiek przestał się stroszyć i usiadł przed lustrem. - hmm, no wiesz, rzeczywiście.... no może faktycznie coś .... eeee...nie chyba nie...., aczkolwiek sam czasem myślałem....ale to takie tam....yyyyy, sam nie wiem, ale chyba ...no tego.... coś jest na rzeczy...
Zostawiłam kota na tych rozważaniach. Niech się chłopak cieszy, że ma wielbicielki. Zawsze to humor poprawia. Ale niech sobie nie myśli, ze ja mu tu czerwony dywan rozwijać będę, celebryta jeden! O niedoczekanie. Co on ostatnio dostal z Leniuszkowa TUTAJ ? O właśnie, osobisty woreczek na myszy i to jaki cudny! A potem się dziwią, że się kotu w łepetynie poprzewracało!
Kurczę, gdzieś miałam taki czerwony materiał..... hmm, może by na ten dywan wystarczyło....?
Buziaki :)))))
No Kochana ta Twoja dynia ... niesamowita !!!
OdpowiedzUsuńhihihi tylko Jaśka z rozpędu nie maluj ;))))
jak On by dostojnie po tym czerwonym .....
Ściskam
Dynia wyszła super... choć zupa tez brzmi dobrze :)
OdpowiedzUsuń... Jasiek ma się dobrze, oj ma :) Pozdrawiam :)
Taka dynia to ja rozumiem! Piękna jest i na szczęście nie straszy pomarańczowym!
OdpowiedzUsuńW białym kolorze prezentuje się jak prawdziwa dama i ten sznureczek jak pięknie ją zdobi, a ogonek jaki cudny :)
A Jaśkowi tylko pozazdrościć można taki jest kochany!!!
Co za śliczna dynia.Myszy Jaśka,super wyszło,pozdrawiam;))
OdpowiedzUsuńŻeby nawet dynie pobielać???Ach,przynajmniej wiem,ze nie pomyliłam blogów:)))Całusy*
OdpowiedzUsuńNo wiesz biała dynia!!! Ale z tym sznurkowym ogonkiem fajnie wygląda ;)
OdpowiedzUsuńA Jaśkowi może sie poprzewracać oj moze...
Chyba czas na zebranie wszystkich rozmów z kotem i wydanie w jakimś tomiczku:)) To dopiero się Jaskowi w łepetynie przewróci:))
OdpowiedzUsuńJa tam w Kaczorówce od pół miesiąca nie bywam, za zimno i panuro. Może jak pojawi się komin i napalić będzie można to wtedy?
Cudownie dynia wygląda:) Rewelacja!
OdpowiedzUsuńSerdecznie pozdrawiam-Peninia*
No ja się wcale nie dziwię, że inne osoby również kochają Jaśka, ja jestem na pierwszym miejscu:-) Ucałują tą mordkę kochaną w nosek ode mnie:-)
OdpowiedzUsuńJasiek, to mój koci ulubieniec:) Biała dynia.....czemu nie ??? super :)
OdpowiedzUsuńU mnie prawdziwa Złota Polska...i na wsi i w mieście. Grzybek śliczniutki, pozdrawiam
Świetna ta biala dynia, pasowałaby mi do kuchni...Ciekawe czy Jasiek zaprzyjazniłby się z moją Dosią....
OdpowiedzUsuńEh no! Wydało się! Osobiście jestem w Jaśku zakochana! :P
OdpowiedzUsuńCzy Ty Kochana Snow może dynię na biało przemalowałaś??
OdpowiedzUsuńNo ale przecież dynia ma to do siebie że jest właśnie... pomarańczowa ;-)))
Hmm.. za co lubimy Jaśka??
Może za jego ironiczne poczucie humoru?? a może za leniwe zdziwienie...a może za piękną biało-rudną sierść??
hmm... myślę Kochana Snow, że kochamy go bo... to TWÓJ Jasiek a skoro Twój... to taki trochę nasz ;-)))
Uściski i buziaki zasyłam... a dla Jasieńka oczywiście miziajki
no....niedługo Jaśka na ściance zobaczysz, jak paparazzim pozować będzie :)
OdpowiedzUsuńHaha! Jasiek Lovelas ;) No dynia wygląda bosko, dostojnie, całkiem niedyniowo ale baaardzo mi się podoba! I ten ogonek :) Piękny okaz znalazlas lesie, ale to nie ja wyzbierałam wszystkie grzyby, ja znam tylko o tego co znalazłaś:) Miłego dnia!
OdpowiedzUsuńAkcja z dynią pierwsza klasa! u mnie skończyła w zupie.........A Jasiek książę udzielny w piernatach! I ja często mam problemy z zaścieleniem łóżka, bo hrabini w niej zalega. Cóż, życie....
OdpowiedzUsuńPrzemalowałaś dynię !!!!!!!!!!!!!! :--)))))))))))))))
OdpowiedzUsuńBoski Jaś :-) Uwielbiam Was :-)
Oj dobra kobieto, dobrze, że tej dyni nie pocięłaś, teraz po liftingu wygląda zjawiskowo, miss wśród dyń, pozdrowienia dla Jaska :))
OdpowiedzUsuńHihi haha, Jasiek nie do pobicia:)
OdpowiedzUsuńDynia super:)
Twoje pobielenie jest super!!! Co się za nim kryje? Wszystko co robisz i tutaj piszesz :))) Głaski dla Jasia!
OdpowiedzUsuńPreciosa esta entrada otoñal, y tus trabajos ^^
OdpowiedzUsuń░Ӈ░ƛ░Ƥ░Ƥ░Ƴ░
░Ӈ░ƛ░L░L░O░W░E░E░N░
░Ӈ░ƛ░L░L░O░W░E░E░N░
░Ӈ░ƛ░Ƥ░Ƥ░Ƴ░
¸.•°✿✿°•.¸
besos en esta noche de brujas !!
śliczna dynia i woreczek cudny :)
OdpowiedzUsuńMyszy Jaśka :) Super!
OdpowiedzUsuńU mnie dynia jeszcze na tarasie ale potem skończy w zupie:)
OdpowiedzUsuńJesiek ma super mysz:)
mój Jasiu Kochany:-)*******
OdpowiedzUsuńAleż ja przegapiłam! Ty świetne teksty piszesz! I jeszcze Ci kot miny robi i pozy inteligentne.
OdpowiedzUsuń...a dynia westchnęła z ulgą, że rżnięcia nie będzie.....:D
Dynia taka dostojna:))))
OdpowiedzUsuńMyszy Jaśka przebiły wszystko:)))ale się uśmiałam:)))
fajna ta biała dyńka :)))
OdpowiedzUsuńRozglądaj się za dywanem, rozglądaj! Ostatecznie może być biały, w końcu dynię przemalowałaś:):):) Jest śliczna!
OdpowiedzUsuńPrzypomniały mi się hiszpańskie "szczotki do butelek". Ostatnio przeczytałam, że ich angielska nazwa to... właśnie szczotka do butelek, czyli buttlebrush, a po polsku kuflik.
Witaj - jak tu pięknie u ciebie i widzę znajome czyli trafiłam mam nadzieję pod dobry adres bo nie ukrywam że szukam i szukam ......ja tu zostaję u ciebie i zapraszam do mnie ciepło pozdrawiam Marii
OdpowiedzUsuńKoniecznie poszukaj ten czewony materiał,
OdpowiedzUsuńbo zaraz jakaś wielbicielka się rozejrzy i mu podeśle :-)))
Ja mam w zielone wzorki :-(
Dynia wspaniała ,grzybek muchomorek ekstra no i kotek do kompletu serdeczności
OdpowiedzUsuńJesień w tym roku wyjątkowo piękna, słońca i kolorów nie żałowała. Dekoracje urocze!
OdpowiedzUsuńOj potrafisz Kochana zaskakiwać, niebanalna kobieto:)) Tyle lat już żyje a białej dyni nie widziałam.A TU proszę. I to jak urocza.Super.
OdpowiedzUsuńNie narzekaj Kochana, na brak śladów pięknej jesieni.To zdjęcie pięknego muchomora jest wystarczającą nagrodą za te opadnięte liście:))) A Jasiek no cóż, coraz większą inteligencją zaskakuje.Ale skoro Pani ciągle go próbuje przechytrzyć, to i się mu nie dziwię.
A te dywan to tak koniecznie czerwony?................:)
Bardzo fajny woreczek Jasiek dostał:)
Pozdrawiam, ściskam i proszę Cię , nie duś i o żadnym zawale nie chcę słyszeć:)))))
Łomatko, jaka ulga, a już się obawiałam, że Ty Jaśka wołasz, bo po tej dyni rzuciło Ci się w oczy, że Jasiek taki jakiś... nie całkiem biały jest... :)
OdpowiedzUsuńJasiek to taki slodziak.. cudny jest;) Super ta dynia:) Pozdrowienia ;)
OdpowiedzUsuńJasiek jest cudny!
OdpowiedzUsuń:)
Mam kawałek czerwonego aksamitu- może się przyda????
OdpowiedzUsuńTak tylko pytam...
buziaki zasyłając...
Jasne ,że go kochamy a jakże...a dynia " rewelka" nawet tej zupy mi nie żal chociaż bardzo ją uwielbiam :)
OdpowiedzUsuńHahaha, Jasiek celebryta :))) Już nie długo wór na myszy będzie potrzebny :)
OdpowiedzUsuńNo teraz to tak myślę, że jak wszyscy Jaśka kochają to i myszy przybędzie, a woreczek może być za mały :) Uściski dla Was !
OdpowiedzUsuńProszę jak zyskała na urodzie i elegancji....:):):)
OdpowiedzUsuńOgonek pierwsza klasa...:)
P.S. Jakby co...mam czerwony dywan ;)
a....pamięć u mnie jeszcze nie szwankuje...ale czasem mądrych myśli brakuje...;) no i stały deficyt czasu....
Pozdrawiam Ciebie, Jaśka i białą dynię...;)
To i ja się zapisuję po koci autograf:))
OdpowiedzUsuńBo to fajny kot jest....no jaki pan taki kram ;-)
OdpowiedzUsuńUsmialam się przy historii z kotem hi hi . A dynia espaniała.
OdpowiedzUsuń