środa, 29 lutego 2012

Wiosenne pobielenie.

Witam Wszystkich Zewsząd

Tak zwany przednówek, ma to do siebie, że jest jak w naturze; zapasy się kończą, a nowe jeszcze nie wzeszło:))
"Syndrom przednówka" mam i ja. Niby coś robię, niby jakieś pomysły mam, ale wszystko takie niedojrzałe jeszcze i marniutkie. Nic mi się tu nie chce wiosennie rozbuchać, rozkwitnąć i rozpanoszyć  na stałe. Eehh, trzeba czekać.

Póki co, przygotowałam sobie stolik ptaszęcy, bo może niebawem postawię na nim kosz z pisankami, albo co inne...

Pozdrawiam Was serdecznie, dziękując za słowa pisane z życzliwością i sympatią i z hasłem wyświechtanym, ale wielce prawdziwym :))
BYLE DO WIOSNY!



















Szufladka jeszcze bez uchwytu, ale już pomysł jest :))





























Nie zwracajcie uwagi, na to, co na nim stoi, zapomniałam zrobić zdjęcia typu "przed" :))





Tak wyglądał po zakupieniu w jakimś outlecie. Nie był taki zły, bambusowy i na kółkach...., ale pobielenie to podstawa:))


niedziela, 26 lutego 2012

Każdy ma swojego Oscara :)) (albo chociaż nominację)

Witam Wszystkich Zewsząd

Kiedy ktoś będzie czytał tego posta w poniedziałek, albo później, wszystko już będzie jasne:)) Ale jest niedzielny wieczór i losy doskonałego filmu Agnieszki Holland są jeszcze tajemnicą. Niezależnie od tego, co wymyślą członkowie Akademii, "W ciemności" i tak jest dla mnie filmem znakomitym i poza wszelką oceną.
W oczekiwaniu na transmisję, dłubię sobie coś tam, a jedną dłubankę mogę Wam pokazać.
Znalazłam w szafie taki jakiś pojemniczek, chyba po mydełkach, dawno wymytych, a ponieważ był w kolorze drewna, wyblakły, przykurzony i wyglądał dość żałośnie, to go sobie poprzecierałam :)))







Napisy oczywiście dzięki The Graphics Fairy :))


Mydełka się wymyły, ale woreczek wciąż pachnie :))

A teraz wracając do Oscarów. Wiadomo, że łaska członków Akademii na pstrym koniu jeździ i może być różnie.
Ale nominacja to duża sprawa. Wiem, co mówię, bo sama zostałam nominowana :)))
Chwalę się więc pierwszym wyróżnieniem, przyznanym mi przez Grodzię z "Kuźni upominków"



Tak to właśnie wygląda:))

 Grodzi jeszcze raz bardzo dziękuję za uznanie :)), a zgodnie z zasadami gry wymieniam 7 prawd o sobie...hmm

Po pierwsze: nie cierpię głupich pytań.
Po drugie: nie znoszę hałasu.
Po trzecie: mówię, to co myślę, bez względu na konsekwencje.
Po czwarte: uważam, że "jeszcze nigdy nie było, żeby jakoś nie było" (tak jak Gustaw Morcinek) :))
Po piąte: sprawy zwierząt są dla mnie tak samo ważne jak ludzi, a niekiedy ważniejsze.
Po szóste: nie nudzę się we własnym towarzystwie.
Po siódme: lubię, jak mi się podoba.

A teraz najprzyjemniejsza część zabawy, czyli moje nominacje :)))  Z góry przepraszam tych, których ten fakt zbytnio nie uszczęśliwi, proszę, niech to potraktują, jako wyraz mojej wielkiej sympatii.

Za tak zwany całokształt wyróżniam blogi:

 A(QRA)TNIE
Deco-Pasja
Cat- arzyna
Siła marzeń
Drewniana szpulka
Skrawki życia mego
Baloska
Moja przystań
Romantyczna kobieta
Codzienność według A...

UFFF:))) Okropne jest takie wybieranie, rozumiem rozterki członków Akademii :)))

Dla przypomnienia, zasady są proste. Umieszczasz u siebie logo blogu, osoby, która Cię nominowała, wymieniasz 7 prawd o sobie, a potem nominujesz kolejne 10 osób, prawda, że nic wielkiego?:)))   Miłej zabawy.

Reasumując. Każdy może mieć swojego Oscara :)))  Ja już mam.
Miłego tygodnia życzę, dziękując za wizyty i przyjazne wpisy.

piątek, 24 lutego 2012

Post z zaniechania

Witam Wszystkich Zewsząd

Tak mi się tu porobiło, że zupełnie zaniechałam radosnego rękodzielnictwa przez całe dwa dni. Spokoju przez to zaniechanie nie mogąc zaznać, postanowiłam jednakowoż chociaż pisania nie zaniechać. Decyzję taką podjąwszy, śpieszę z kilkoma fotkami i paroma zdaniami, w trwodze, że Wy mogłybyście zaniechać zaglądania do mnie:)))

Dziś o tym, co sprawiło, że weekend będzie pod znakiem dobrego nastroju :))

Po pierwsze Grodzia nominowała mnie do wyróżnienia!  Dziękuję Ci, Grodziu bardzo, jutro pomyślę, co z tym zaszczytnym wyróżnieniem trzeba robić dalej:))

Po drugie kilka drobiazgów cieszących oczy, ucieszyło także moją duszę, a dowody tej radości prezentuję poniżej:

Kocham świeczniki i lampiony, ten mnie zauroczył :))



A ten już dawno  wypatrzyłam w Home & You

Teraz jest mój :))

A na koniec tej prezentacji zawieszka, która zmieniła miejsce pobytu, bo nie mogłam patrzeć na to ustrojstwo od prądu, którego obrazkiem nijak się nie da przykryć (no bo jak po ciemku, w razie czego, do tych bezpieczników się dostać?). No to sobie ozdobiłam :)))

Zupełnie jakby do tego celu zrobiona :))


Jak widać, powodów do radości mnóstwo, ale najważniejszy zostawiam na koniec:))
Pan Listonosz (ten, który zawsze dzwoni dwa razy ) przyniósł mi dziś przesyłkę, a w niej.....


Pamiętacie Królisię Ecru ?

To ta sama, którą zrobiła  Zakochana W Aniołach:)
Dziś siedzi w moim koszyczku i zwiastuje bliskie święta. Jeszcze ma uszki zagniecione po dalekiej podróży. Jest śliczna!

Dostałam też piękne pocztówki z Zamościa :))

Dziękuję Zakochanej bardzo!!!









I tak to w radosnym nastroju wkraczam w weekend, czego i Wam serdecznie życzę :)) Może się uda zaniechać to zaniechanie ? :)))





wtorek, 21 lutego 2012

Przyszła do mnie kura

Witam Wszystkich Zewsząd

Przyszła do mnie kura prosto spod igły i jeszcze powiedziała, ze jest królewska:)) Nie spierałam się zbytnio, bo kto by się tam z kurą chciał kłócić, zwłaszcza, ze wyglądała mi na wielce uczoną w tildowych książkach.
 Chciałam jej powiedzieć, żeby się lepiej wypchała,  bo widać luki w skrzydłach i pantalonach, ale nijak mi było tak obcesowo do Jej Królewskiej Mości zagadywać :)))
A więc przyszła i rozsiadła się w doniczce, aczkolwiek nie wydaje mi się, żeby w celu znoszenia złotych jajek...
Na kurę nie ma co liczyć (wyłączając oczywiście wszystkie Kury Domowe i Qrki), a tu wiosna podobno ma przyjść, trzeba się więc ogarnąć i za pisanki brać! A tyle mam jeszcze innych rzeczy do zrobienia...uhh

Lecę więc do zajęć. Zaś Wam, Kochane, za ciepłe słowa bardzo dziękuję, a nowych gości witam i zapraszam na pozostanie dłużej:)))

P.S. Kurę szyłam ciepło myśląc o Zjawie Ciągłej Światła Białego:)) Pozdrawiam Kasiu.





















niedziela, 19 lutego 2012

Miękkość z zapachem nitro

Witam Wszystkich Zewsząd

Woń rozpuszczalnika na szczęście szybko się ulatnia.... . Mnie zostaje coś więcej:)) . Mam wreszcie swoją poduszkę z nadrukiem!!! Sama samiuteńka zrobiłam (zacieki po nitro też własnoręcznie :)). Co tam zacieki, pewnie się spiorą przy następnym praniu, ważne, że napisy są trwałe!
I w tym miejscu chcę podziękować wszystkim autorkom tutoriali wszelakich, a zwłaszcza :

 Penelopie z Atelier Penelopy i Marcie z Deco Pasji, Wasze rady okazały się bezcenne :))
Świetne kursy można też znaleźć na blogu Decoupage Garden, ale to przecież rzecz powszechnie wiadoma:))

Komentarze, które znalazłam po poprzednim poście, wprawiły mnie w znakomity nastrój, więc za wszystkie bardzo Wam dziękuję.
To tyle tytułem aneksu do opowieści o przygodzie z nitro. Poniedziałek zacznie się dla mnie fatalnie (dentysta!), ale potem może być już tylko lepiej:))


Za jakość zdjęć bardzo przepraszam, słońca ani śladu...





Papućki dostawiłam, żeby było bardziej miękko :))







Do miłego :)



sobota, 18 lutego 2012

Łyżką i widelcem

Witam Wszystkich Zewsząd

Zawzięłam się na robienie napisów i innych motywów, bo już nie mogłam znieść, że wszyscy potrafią je robić, a ja z tą działalnością w głębokiej....tej, no, dżungli jestem:)).  Z tej szlachetnej zawiści przejrzałam wszystkie możliwe tutki i pomaszerowałam na zakupy. Nabyłam rozpuszczalnik Nitro, porobiłam ksero kilku (dość przypadkowych) grafik (Kokon i The Graphics Fairy to cudowne źródełka bez dna:)) ) i z zapałem, godnym niejednej nawiedzonej, wzięłam się do roboty.
Ponieważ chciałam mieć efekty tu i teraz i najlepiej natychmiast, chwytałam się przedmiotów, na których mogę eksperymentować,  bardzo chaotycznie. Ale tu przecież o dobro nauki szło:))
Efekt był taki, ze w całym domu śmierdziało rozpuszczalnikiem, szkatułka miała napis do góry nogami, motyw na płótnie wyszedł nie w tym miejscu, co powinien, ale trzebaż było widzieć moją radosną minę, gdy sobie uświadomiłam, ze to się jakoś klei i daję radę!
Już widzę oczyma duszy te serwetki i bieżniki z łyżką i widelcem, nie mówiąc o poduszkach i innych takich, co to ja je zrobię i będą fantastyczne. Tu zaznaczam, że oczy mojej duszy są niezwykle wyrozumiałe i nie mają nic wspólnego z oczami obserwatorek tego bloga :)))
Na koniec chciałam poczynić dokumentację zapoznanych dzieł, ale słońce wcale nie chciało współpracować i zdjęcia, jakie są (beznadziejne), każdy widzi :))
To ja lecę dalej eksperymentować, póki M jeszcze nie protestuje, ze go podtruwam, bo kot już dawno wyemigrował w bezpieczne miejsce z nadzieją, że kiedyś mi przejdzie :))

Pozdrawiam serdecznie, a za wszystkie komentarze pod poprzednimi postami dziękuję, wdzięczna będąc niezwykle, że Wam się chce tu zaglądać:))



Nakleiłam tu cały fragment papieru, ciesząc się, ze mi się nic nie rozmazuje :))

Coś nawycinałam i czcionki, chociaż z jednej grafiki, jakoś mało do siebie pasują.





Tu już widać, że napis na szkatułce jakoś nie w tą stronę się umieścił (sam? :)) )




Na drewnianych powierzchniach działałam niezawodnym Modge Podge Heritage'a. Fajne to rolowanie:))
U mnie odwilż, czyżby wiosna się szykowała do ofensywy? Bardzo tego sobie i Wam życzę!!! Miłego weekendu :))

piątek, 17 lutego 2012

środa, 15 lutego 2012

Odrobina secesji, dziwny świecznik i stara walizka

Witam Wszystkich Zewsząd

Miała być podumanka o śniegu i tildzie, a wyszło inaczej:). Śnieg wreszcie jest i pobielił mi całą okolicę. Tildowe zabawy odkładam na półkę, bo mam całkiem inne plany na najbliższy czas. Muszę bielić i jeszcze raz bielić, to co miało być pobielone, a co czeka i straszy nie moimi barwami (czernią na ten przykład:)) )
Zrobiłam kilka fotek, żeby post nie był "goły" i lecę do zajęć. Matko! A przecież już pisanki trzeba dłubać, a uciekający czas , nie wiedzieć czemu, wcale mi nie pomaga :)) Też tak macie?

Z podziękowaniami za serdeczności w komentarzach pozdrawiam Was bardzo cieplutko i zmykam bielić:))


Secesję uwielbiam, ale tej oryginalnej mam tyle, ile kot napłakał...



Wieszak na ręczniki dostałam kiedyś dawno w miłym prezencie. Fajnie też wyglądał, jak wisiał do góry nogami:))
 Natomiast dwie szafeczki i łóżko uratowałam przed spaleniem. Wymagają jeszcze sporo pracy.















Moje uwielbienie dla secesyjnej linii znalazło wyraz w ozdobieniu pojemnika (na chlebek, na cokolwiek?), który też jeszcze wymaga dopieszczenia.



 A na koniec dwa znaleziska piwniczne. Bardzo dziwny świecznik, o którym nie wiem, co mam myśleć :)) i walizka, która zawiera w sobie bogactwo czarno-białych fotografii.










Tyle na dzisiaj, a nim się wezmę do roboty, jeszcze pospaceruję w śnieżnej scenerii, bo mi ją niebawem, zbliżająca się odwilż zabierze.
Pozdrawiam i dziękuję, ze jesteście i zaglądacie :))

wtorek, 14 lutego 2012

Walentyna idzie na randkę

Witam Wszystkich Zewsząd.

Anielina Walentyna została zaproszona na randkę :)) Zanotowałam fragmenty procesu myślowego dziewczęcia, bo wydał mi się dość uniwersalny :))
Oto co następuje:


Randka walentynkowa?


Gdzie ja podziałam lusterko?

Jakaś blada dziś jestem, a te korale? Eeee ujdą.

Chyba się nie spóźnię?
A jak mnie wystawi?


I co? Znowu serce i kwiaty?  Faceci !!!

Żeby chociaż czerwone były.....

Może za rok mój Walenty się bardziej postara.....

Jaki Walenty takie  Walentynki, no chyba że to ze mną jest coś nie tak???

Tu wyjaśniam, że obawy Anieliny są częściowo uzasadnione, bo wprawdzie wykrój tildy był świetny, ale wypełnienie do kitu i pannica wygląda, jakby miała problemy z krążeniem i żylaki :)) Pewnie z tego powodu poszła na randkę boso...

Życzę Wszystkim Zewsząd przemiłego dnia i dużo dużo miłosnych akcentów :)))